Sonett-Forum

Normale Version: Jan Kasprowicz: Z chałupy 04
Du siehst gerade eine vereinfachte Darstellung unserer Inhalte. Normale Ansicht mit richtiger Formatierung.
Jan Kasprowicz
1860 – 1926 Polen

Z chałupy

IV


Biją dzwony... Trza święcić niedzielę,
Trzeba na mszę, uczcić przykaż boży...
I niebieską sukmanę nałoży,
Za kapelusz zatknie ruty ziele.

Biją dzwony... Chrzciny czy wesele?
Dni krzyżowe!... I serce się trwoży:
Grady... susze... łza i krew się mnoży,
Gdzież obrona, jeśli nie w kościele?

I tłum korny padnie na kolana:
"Od powietrza, głodu, ognia, wojny
Chroń nas, Ojcze! daj nam czas spokojny –

Czas bez troski nadmęskiej i trudu..."
Ach! jak fala płynie pieśń rozlana –
Biedny ludu! Święty, polski ludu!



Die Katen

4


Der Tag des Herrn... vom Glockenklang geweckt
hat sich das Volk zur Kirche aufgemacht.
Der Knecht geht feierlich in blauer Tracht,
mit einem Reiser an den Hut gesteckt.

Ob man zu Hochzeit oder Taufe läutet?
Nein: Kreuzerhöhung. - Und das Herz ist schwer
vor Hitze, Dürre, Tränen rings umher...
Was, außer tiefem Glauben, hilft noch heute?

Die Bauern fallen zeitgleich auf die Knie:
"Schütz uns vor Feuer, Krieg und Hungersnot.
Laß uns ein wenig Zeit, uns zu erholen, -

Laß unsre Sorgen rasch vorüberziehn."
Es klagt mit einer Stimme - Oh mein Gott:
die heilig armen Menschen, meine Polen!
Referenz-URLs