Sonett-Forum

Normale Version: Jan Kasprowicz: Z chałupy 14
Du siehst gerade eine vereinfachte Darstellung unserer Inhalte. Normale Ansicht mit richtiger Formatierung.
Jan Kasprowicz
1860 – 1926 Polen

Z chałupy

XIV

W poniedziałki, pogoda czy słoty,
Czy na sucho, czy człowiek się schlasta,
Hej, z tłumokiem na plecach do miasta,
Aż na czole srebrzyste lśnią poty.

Bo cóż robić?... Te troski niecnoty!
Sama jedna na świecie niewiasta!...
Jak na drożdżach potrzeba wciąż wzrasta,
Trza podatku, trza odziać sieroty!

I dziś z targu pospiesza w swą stronę.
Nakupiła to soli, to krupy,
Nawet niesie dla dzieci kołacza.

Ale jakże wróciwszy rozpacza!
Tlą się jeszcze resztki jej chałupy,
A dzieciska na węgiel spalone.


Die Katen

14


Ob's montags heiter ist, ob's regnet: immer,
sofern man etwas zu verkaufen hat,
schafft man Gemüsebündel in die Stadt;
Die Boote tanzen auf dem Silberschimmer...

was soll die stete Litanei beweisen?!
Wir feiern lieber unsre Frauenzimmer,
die, in der Not wie Drosseln singend, immer
noch um die Kleidung sorgen für die Waisen!

Und heute eilig an den Bäckerlauben
für ihre Kinder kaufen etwas Kuchen,
dazu noch Salz und ein paar Scheffel Graupen.

Wie wild die Kleinen durcheinander rennen!
Und, ach, wie sie, als sie nach Krumen suchen,
sich an der heißen Ofentür verbrennen.
Referenz-URLs