Sonett-Forum

Normale Version: Jan Kasprowicz: Z chałupy 06
Du siehst gerade eine vereinfachte Darstellung unserer Inhalte. Normale Ansicht mit richtiger Formatierung.
Jan Kasprowicz
1860 – 1926 Polen

Z chałupy

VI


"Co?... naprawdę?... Eh! smalone duby!..."
"Jako żywo! wiecie, że nie kłamię:
Jak mgła siny stał przy samej bramie –
Widać nie ma spokoju duch Kuby.

Albo wtenczas, gdym z Bartkowej huby
Wracał do dom – święte krzyża znamię! –
Ten pies czarny!... te dwa węgle w jamie!
Panie! chroń mnie od powtórnej próby!"

I tak gwarzą, a deszcz w okna bije,
Drzwi coś skrzypią, słychać szczęk łańcuchów.
Wicher jęczy, pies w podwórku wyje.

Na kominku resztki ognia gasną,
Północ wciska się w izdebkę ciasną,
Strach przejmuje w tę godzinę duchów...



Die Katen

VI


"Was? Wirklich? ... Nicht doch! Das ist doch bloß Schmu!..."
"Bei meinem Leben! Es ist nicht gelogen:
Der Nebel ist von Vorzeichen durchzogen -
Sie sehen, Kobis Geist kommt nicht zur Ruh.

Und als Bartkowej in das Haus nach oben
ging, sah er das heilge Kreuzeszeichen und
die beiden Kohlen! und den schwarzen Hund!
Ich stell mein Los nicht zweimal auf die Probe!"

So plaudern sie, und Regen schlägt ans Fenster,
der sich ins Knarzen alter Türen mischt.
Im Hof der Hund heult und die Winde jammern,

bis auch das Feuer im Kamin verlischt.
Der Nord drückt in die kleine enge Kammer.
Die Furcht kommt just zur Stunde der Gespenster.
Referenz-URLs