Sonett-Forum

Normale Version: Jan Kasprowicz: Z chałupy 08
Du siehst gerade eine vereinfachte Darstellung unserer Inhalte. Normale Ansicht mit richtiger Formatierung.
Jan Kasprowicz
1860 – 1926 Polen

Z chałupy

VIII


Przyszedł do niej o zmroku, gdy chłody
Spadną srebrne na gęstwin korony:
"Daj mi, Maryś, swój wianek zielony,
Tam w tym gaju, u tej sinej wody.

Jaka rozkosz i jakie to gody!...
O ma złota!..." "O mój ulubiony!..."
Ach! że drżą aż leszczyny i klony
Na tę miłość, tę słodszą nad miody...

Ale potem... ci ludzie!... cóż z tego?...
"Żal mi tylko warkocza czarnego,
Żal warkocza, co zakrył mi oczy –"

I w łzach cała; swachy czepią, pieją,
Brzmi muzyka, tańczy lud ochoczy,
A stolarze w lot kolebkę kleją...


Die Katen

8


Er kam zu ihr im Dämmern, als die Kälte
das Astgewirr bezog mit Silberglanz:
"Gib mir, Marisa, deinen grünen Kranz,
im Hain, dort drüben bei der klaren Quelle.

Welch eine Freude, welches Fest ist dies!...
Mein Schatz! Nun wird es endlich gut! ..." Ich muß
den Ahorn schütteln und die Haselnuss
für diese Liebe, die so honigsüß ...

Mach dir doch um die Leute keine Sorgen!
"Um meinen Pferdeschwanz tut es mir Leid,
Den Pony, der die Augen stets verborgen, -

und meine Tränen. " Sieh die ganze Riege:
Die Menschen sind zum Tanzen heut bereit,
Der Tischler leimt geschwind noch eine Wiege ...
Referenz-URLs