Sonett-Forum

Normale Version: Jan Kasprowicz: Z chałupy 03
Du siehst gerade eine vereinfachte Darstellung unserer Inhalte. Normale Ansicht mit richtiger Formatierung.
Jan Kasprowicz

Z chałupy III


Święty Kaźmierz – powracają czajki;
Święty Wojciech – bociany klekocą,
Słońce grzeje, rowy w mlecz się złocą,
Brzmią skowronki, rychłe, polne grajki.

Po murawach dzieci, strzępem krajki
Podkasane, w pasy się szamocą;
Na przyzbicach baby w głos chichocą –
"Eh! kumolu! bajki, żywe bajki!"

Wiosna!... Wiosna wszędy życie budzi!
Jej błękity, słoneczne uśmiechy
I pod chłopskie wciskają się strzechy.

I tu raźniej biją serca ludzi,
Choć się troski za troskami tulą
Do tych piersi pod zgrzebną koszulą



Die Katen III.

Sankt Kasimir - komm, Kibitz, bald zurück;
und Storch, du klappernder Sankt Adebar,
Die Sonne brennt, durch Disteln huscht der Star
und Lerchen trällern früh ihr frohes Stück.

Die Kinder toben auf dem Feld zu Pärchen
und balgen sich im frischen Wiesenkraut;
die Mädchen rings im Kreise kichern laut -
"Wahrhaftig! ja! es ist ein echtes Märchen!"

Der Frühling! - Alle Lebensgeister wachen,
der Himmel blaut, die Sonnenblumen lachen.
Auch diesen Bauernhäusern ist nichts fremd

Auch hier schlägt höher manches Menschenherz.
Birgt sich darin auch mancher Gram und Schmerz,
spannt doch die Brust noch manches alte Hemd.
Referenz-URLs